prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Prowincja w niebycie…


2015.11.30 Projekty Kultura

Wychodząc na ulice Żywca codziennie po godzinie 17.00 dostrzegamy wszechogarniającą pustkę. Pustkę potęgowaną przez coraz częściej likwidowane sklepy czy zakłady usługowe. Śladowo można zauważyć osoby w restauracjach czy kawiarniach. No może w soboty i niedziele, kiedy studenci powracają z uczelni do swoich rodzinnych stron i chcą się spotkać w gronie byłych uczniów szkół średnich. Nie jest to przyczynek do analizy socjologicznej upadku miasta. To jedynie opis rzeczywistości, która też takowy upadek zapowiada.

Nie mam zamiaru w tym momencie pochylać się nad upadającym handlem, gdyż wielokrotnie opisywały to zjawisko lokalne „organy prasowe”.  Ponawiam stwierdzenie, że o rozwoju ekonomicznym, społecznym również lokalnych społeczności decyduje poziom kapitału kulturowego mieszkańców i biznesmenów. Sztuczne utrzymywanie potrzeb uczestnictwa w życiu kulturalnym miasta wynikające z niskiego poziomu osobistej kultury mieszkańców przez władze miasta inspirowanie, jak mniemam, przez miejscowych biznesmenów sprawia, że dzięki takowym działaniom nie wymaga się od nich wzrostu poziomu płac przez pracowników. To sposób na stabilizację ekonomiczną miasta i regionu? Nie. To tylko sposób na stagnację. I tu jakby nieświadomie lokalne układy biznesowe w sposób bardzo skuteczny ograniczają rozwój lokalnej społeczności. Wprowadzane nowoczesne technologie w lokalną przestrzeń społeczną mogą spowodować zatrudnianie młodych, wykształconych ludzi, podnosząc samoistnie poziom wynagrodzeń, co sprawia stwarzanie obszarów dla twórczych i kreatywnych mieszkańców. W tym procesie następuje samoistne zjawisko rozwoju potrzeb kulturowych nowych, wykształconych specjalistów. Tym potencjalnym, wykształconym mieszkańcom miasta zapewne nie będą odpowiadać oferty kulturalne w formie dotychczasowych imprez masowych w amfiteatrze pod Grojcem. Mieszkańcy o wyższym poziomie potrzeb intelektualnych nie tylko oczekiwać będą ambitnych pozycji artystycznych, ale i sami tworzyć będą własne fakty kulturowe. Zjawisko to stworzy niezwykłe trudności intelektualne dla dotychczasowych administratorów kultury w oferowaniu oczekiwanych przez nowych, ambitnych i wykształconych mieszkańców, propozycji artystycznych. Zachowanie kreatywne nowych, wykształconych mieszkańców to również niezwykłe komplikacje intelektualne dla wybranych radnych i burmistrza. Przestawienie intelektualnych preferencji na te z wyższej półki dla wielu będzie niemożliwe. Pamiętać należy, że to konieczności rozwojowe miasta i regionu, a nie utrwalone struktury zarządzania, rodem z zaprzeszłej epoki, winny być priorytetem w organizowaniu naszej wspólnej przyszłości.

W przypadku zaniechania działań rozwojowych regionu i miasta staniemy się obszarem „chronionym intelektualnie”, współczesny skansen intelektualnej niemożności władz samorządowych. I aby nie szkodzić mieszkańcom okolicznych gmin mających ambicje własnego rozwoju, proponuję miasto otoczyć zasiekami lub płotem z drutu kolczastego. To tak na wszelki wypadek, bo nawet uchodźcy nie podejmą się osiedlaniu w naszym regionie.

Natomiast dla niekoniecznie akceptowanych wzorów kulturowych propozycji masowej kultury, o nieokreślonym systemie wartości, niedokształcone intelektualnie społeczeństwo może być i jest łakomym obszarem wszelakiej manipulacji intelektualnej.  Komu na tym zależy?



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu