prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Prawie kultura?


2015.12.18 Projekty Kultura

Przeprowadzone w marcu 2007 roku badania TNS OBOP-u wykazały, że ponad 70 procent dorosłych Polaków nie uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych. W opartym na tych wynikach tekście (Nie)kulturalna Polska Tomasz Handzlik stwierdził „katastrofalny poziom zainteresowania kulturą w Polsce”1, nie tłumacząc jednak, jaką kulturę dokładnie ma na myśli. Wywiązała się polemika. W odpowiedzi na artykuł Handzlika zaprotestował warszawski socjolog, Mateusz Halawa. Autor artykułu – wyjaśnia Halawa – pomylił kulturę z tzw. kulturą wysoką, tj. ze sztuką. W kulturze bowiem „nie ¬¬uczestniczyć się nie da; zawsze jest jakaś kultura, tak jak zawsze jest jakaś pogoda”. (1)

Współczesność dostarcza nam wiele niedostrzegalnych wcześniej rozstrzygnięć. Na podstawie generalnych rozstrzygnięć wydawać by się mogło, że wszystko co dzieje się wokół nas jest czynione dla naszego zadowolenia. Mamy do czynienia ze zjawiskami z założeń mającymi ułatwić kontakty międzyludzkie, poprawić warunki bytowania obywatelowi globalnej wioski..
Nie wszystko, co uważamy za kulturalne jest kulturą. Przyjęte tutaj rozumienie kultury jest jej wąskim, można rzec, elitarnym ujęciem. Kultura odznacza się własnościami, które wyróżniają ją spośród złożonego uniwersum ludzkiego świata, m.in. sfery społecznej i cywilizacyjnej. Kultura jest przede wszystkim sferą wartości o charakterze nieinstrumentalnym i nieutylitarnym. Oznacza to, że wartości kulturowe nie służą osiąganiu innych celów, pożytków i interesów – są autoteliczne. Można dodać, że choć pożądane, realizują się niezależnie od społecznych czy indywidualnych potrzeb i świadomości. Kulturę i wartości cechuje, więc pewna autonomia – wpływając na ludzki świat, same jego wpływom, we względnym stopniu, nie ulegają .(2)
Powyższe pojęcie kultury jest blisko powiązane z tzw. „uczestnictwem w kulturze”. Jak zauważa Antonina Kłoskowska: „autoteliczności wartości nie można stwierdzić inaczej, jak odwołując się do postaw działających ludzi, do ich przeżyć wewnętrznych określających motywy działania”. Postawa czy uczestnictwo autoteliczne, winno być ex definitione zgodne z charakterem wartości: bezinteresowne, spontaniczne, nieukierunkowane żadnym „praktycznym” celem, skupione bardziej – jak podaje Kłoskowska – na teraźniejszości niż przyszłości („życie chwilą”)
Promocja i upowszechnianie kultury (wartości), wspieranie instytucji i projektów kulturalnych, są działaniami z założenia niewątpliwie słusznymi i potrzebnymi. Praktyka jednak ukazuje, że wspieranie i propagowanie kultury nierzadko wykracza poza zakres wyznaczonych celów. Nie tylko „upowszechnia się”, lecz nakłania do uznania, aby nie rzec dosadniej – agituje. W działaniach tych ujawnia się wyraźny kontrast pomiędzy „obrazem” a „samą” kulturą.
Współcześnie dla wielu ludzi, wszystko co opatrzone jest etykietą kultury – jest ich kulturą. Nie dostrzegają, że nasze całe współczesne życie kreowane jest wokół pojęć pozorowania rzeczywistości. Bo coraz częściej, a może nawet już w sposób dominujący utrwala się obraz wirtualnej rzeczywistości. Nie ważna jest rzeczywista i prawdziwa postawa człowieka. Ważny jest wizerunek w świadomości uczestników wyścigu szczurów stworzony przez kreatorów naszej rzeczywistości. Wszystko niemal jest skrupulatnie zafałszowane. Wprowadzając złudzenia, powodują totalny chaos w tworzeniu i postrzeganiu życia w „realu”.  W mojej świadomości powracają w tej sytuacji wspomnienia wielkiego kryzysu „stanu wojennego” kiedy na półkach sklepowych dominował ocet, a w kartkowym bilansie pojawiał się produkt „czekolapodobny” naśladujący niedostępną wówczas dla większości rodaków, czekoladę. Teraz wprawdzie prawdziwa czekolada zajmuje miejsce na półkach sklepowych, to jednak fałszywą alternatywą wolnego rynku stanowią produkty również „czekoladopodobne” ochrzczone jednak innymi nazwami, np.: „deserowa”, „owocowa”,” z nadzieniem”. I te produkty są dostępne dla równie jak wówczas osłupiałego i biednego społeczeństwa. Tak więc i w reklamie znanego napoju reklamodawcy uświadamiają nam, że to co przypominam nam wytwór markowy jest „prawie taki jak wzór”. Jednak słowo „prawie” robi dużą różnicę. Stąd też nasza chora rzeczywistość najczęściej złożona jest z elementów jedynie przypinających nam świat zbudowany w oparciu o wartości niezbędne człowiekowi. Przyzwyczajeni do wzorów będących jedynie nieudolnym naśladowaniem wzorów, z pełnym przekonaniem jesteśmy wtłaczani w otoczenie pełne namiastek i etykiet zastępczych. Wszystko to jest jedynie „prawie prawdziwe” lecz zawsze odległe od szlachetnej prawdziwości. W kulturze przekłada się to na pozory które czynią świat wirtualnych złudzeń i rzeczywistości bez nadziei na intelektualny rozwój. Poczucie dobra, piękna i prawdy jest nam coraz bardziej odległe.  Wszystko zastępowane jest jedynie stanem ducha o wszelkim prawdopodobieństwie. Stąd też zauważamy rozwiązania pozorne do których tak mocno przyzwyczaiło się nasze społeczeństwo żyjące w systemach jedynych słusznych rozwiązań ideowych. Nie dziwi mnie również i dzisiejsze wiernopoddańcze realizowanie kolejnych złudnych wizji posługujących się niemal prawie wzorom ideału.Wiedza potoczna i kultura popularna stają się wykładnią naszych współczesnych wartości. To również „prawie wiedza” i „prawie kultura”. Chociaż właśnie kultura będzie zawsze, bez względu czy będą to rozstrzygnięcia wymagające intelektualnych uniesień, czy brnięcia w magmie złudzeń i nijakości.
Otaczającą rzeczywistość w sferze kultury samorządowej w Polsce, jak mi się wydaje, kreują postawy ludzkie wyjęte wprost „z Gombrowicza czy Mrożka”. Zjawisko to bliższe jest, według mnie, stanom psychicznym towarzyszącym upojeniu alkoholowemu bądź stanom organizmu zwanym „kacem”. Nie można przecież w sposób cywilizowany odnosić się w relacjach do drugiego człowieka, i stosować system powszechnego zagrożenia i zastraszenia podwładnego. No chyba, ze jesteśmy już w pełni poddani globalnemu systemowi powszechnego zagrożenia społecznego stosowanemu przez kreatorów tej rzeczywistości, w pozornym przekonaniu o dysponowaniem kapitału pozwalającego stosować ten system wobec ludzi dysponujących jedynie kapitałem kulturowym niezrozumiałym dla „dysponentów codzienności”.

1.M. Halawa, Od kultury nie ma ucieczki, w: „Gazeta Wyborcza”, 27.08. 2007.
2 S. Pietraszko, Studia o kulturze, Wrocław 1992.


Włodzimierz Zwierzyna

 



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu