prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Na przełomie lutego i marca.


2016.03.04 Projekty Kultura

Na przełomie lutego i marca w lokalnych samorządach pojawia się dylemat dotyczący kształtu lokalnego systemu edukacji. Od początków przemian polityczno- ekonomicznych w Polsce dokonano likwidacji ponad tysiąc szkół podstawowych. Tak więc nastąpiło wyzerowanie wielkiej akcji politycznej lat 60 tych ubiegłego stulecia, budowy 1000 szkół na tysiąclecie Państwa Polskiego.

Edukacja i kultura to dwie strony tego samego medalu: edukacja jest subiektywną stroną kultury, a kultura obiektywną stroną edukacji[1].

 Kreatorzy polskiego modelu społeczno gospodarczego wprowadzając ideę samorządów jakby zapomnieli o konieczności logicznego rozwiązywania problemów społecznych lokalnych społeczności, obciążając obowiązkami lokalny samorząd bez wzmocnienia finansowego. Każdy powód jest dobry do tego, by ograniczać wydatki budżetowe samorządów. Problemem dla mnie jednak zasadniczym jest samo pojmowanie obowiązku edukacji jako inwestycji w przyszłość naszego społeczeństwa. To samo stwierdzenie dotyczy sfery kultury, uczestnictwa jej formach poprzez doskonalenie procesu edukacji kulturalnej. Z wielkim żalem stwierdzam, że likwidację sfery rozwoju intelektualnego społeczeństwa, instytucji edukacyjnych są „samorządowcy” w przeważającej liczbie z zawodu – nauczyciele. W czasach współczesnych autora "Zdrady klerków" doszło do wyraźnego przewartościowania idei oraz pojęć w myśl których należy postępować - intelektualiści i artyści dali się ponieść namiętnościom narodowym, społecznym oraz politycznym, które wyraźnie zaczęły kierować ich zachowaniami.[2]

 Degradacja tego systemu przejawia się w ukrywanej dość skrupulatnie szarej strefy ekonomiczno - edukacyjnej a nazywanej popularnie korepetycjami. W momencie stwierdzonego przez rodziców (szczególnie tych bogatszych) słabych efektów nauczania  w szkołach ponadpodstawowych, nie gwarantujących miejsc na renomowanych wyższych uczelniach, dla swoich dzieci w sposób masowy kierują swe pociechy na odpłatne korepetycje. Uczniowie pochodzący z mniej zamożnych rodzin zdani są jedynie na kompendium wiedzy dostarczane w ramach oficjalnego – systemowego procesu edukacyjnego. Problem ten jest o tyle złożony, że dotyka zaniechań rodziców, szkoły jak i całego społeczeństwa w prawidłowym procesie wychowania i edukacji młodego pokolenia. To współcześnie w świadomości wielu Polaków wystarczy mieć pieniądze, duże pieniądze i wszechobecne układy, by prawidłowo zrealizować obowiązki edukacyjne rodziców. I tu następuje pierwszy, zasadniczy element degradacji społecznej młodych ludzi.

  Nasuwa się mi pytanie: gdzie leży problem tak realizowanego modelu edukacyjnego w Polsce. Z jednej strony okopani w zasiekach karty nauczyciela – pedagodzy, z drugiej strony niewydolny program nauczania oparty o zapamiętywanie wyznaczonych tekstów, eliminując z tego procesu zachowania kreacji i niepokoju twórczego uczniów. Nie ma miejsca na kreację i samodzielność twórczą na poznawanie zasobów wiedzy pod kierunkiem nauczyciela z wykorzystaniem bibliotek i Internetu w sposób twórczy. Kto ma tych zachowań nauczyć młodych ludzi. Pewnie szkoła. Tylko w obecnym modelu stereotypowych rozwiązań nie stworzy żadnego pozytywnego odruchu młodzieży.  Zjawisko manifestacji młodzieży w obronie internetu wynika z faktu powszechnego uznawania przez młodych ludzi jako to miejsce, w którym mogą się samorealizować, co w procesie systemowej edukacji jest wręcz niemożliwe. Powszechna obrona tego obszaru wolności świadczy o niewydolności działań systemu edukacyjnego o Polsce.

 Pamiętać należy że społeczeństwa, których jest bardzo wysoki poziom wykształcenia decydujący o kapitale kulturowym potrafią tworzyć wysoko przetworzone wyroby w których zasadniczym składnikiem kosztów wytwarzania jest sam pomysł, intelekt twórcy. Wtedy społeczeństwo nie ma kłopotu z dużym poziomem zanieczyszczenia środowiska, Środowisko pozostaje nienaruszone przez przemysł jak i przez wykształcone, zasobne ekonomiczne społeczeństwo. Obecnie następuje powszechne rozwarstwienie społeczne również w narodowym systemie edukacyjnym. Bogatsi są decydentami wybieranym dzięki własnym zasobom ekonomicznym zapominają o obowiązku reprezentowania całej społeczności lokalnej. Stąd jakby następuje zjawisko podświadomie umacniania własnej pozycji poprzez inwestowanie intelektualne w swoje (wyłącznie swoje) dzieci.

 W procesie edukacji młodzież, w społecznych relacjach międzyludzkich  w XXI wieku dominuje powszechna ucieczka od prawdy. Tego w procesie edukacji i wychowania uczy dom rodzinny, szkoła, środowisko. Często też unika kościół. Pojęcie prawdy są elementem procesu wychowania najmłodszych. Czy jednak w zabieganiu procesu gromadzenia pożytków ekonomicznych ktokolwiek dba o moralne aspekty towarzyszące swojej aktywności. Jak mniemam w większości przypadków, nie. Dlatego też bogatsi wybudują sobie prywatne szkoły, zaangażują prywatnie edukatorów w udzielaniu korepetycji. Nie zważając na pozostałą część zubożałego społeczeństwa, które metodycznie zatomizowane nie potrafi się zorganizować i wyrazić brak akceptacji dla takich postaw. Biednym pozostaje nauka w ciągle likwidowanych obiektach samorządowych. A nagłaśniany przez media niż demograficzny i rosnące koszty pozwalają na usprawiedliwienie niewydolności intelektualnej rządzących.

 Politycy od lat umacniają proces degradacji wspólnot społecznych nakładając dodatkowe obostrzenia dla organizacji pozarządowych, niezwykle aktywnych w innych dojrzałych społeczeństwach Europy Zachodniej.

Wzmocnieniem niewydolnego społecznie systemu wychowawczego są pieniądze rodziców. Z jednej strony środki łożone na konieczne ich zdaniem korepetycje, z drugiej zaś również ich zdaniem wynagradzanie swoich pociech z osiągnięcia w nauce dodatkowymi premiami finansowymi, które tak naprawdę są formą kupowania relacji między rodzicem a swym dzieckiem, rodzicem wiecznie zagonionym w pościgu za pieniądzem potrzebnym z kolei do regulowania braków wychowawczych. Pieniądz jest również pomocny dla niedofinansowanych szkół, wspieranych przez co bogatszych rodziców, oczywiście za określone pozytywne spojrzenie na postępy w nauce i sprawowania pociechy tychże bogatych rodziców. A ciągle zapominamy, że państwo to przede wszystkim społeczeństwo. Czyżby ci, którzy dobrnęli do swego edenu nie zauważają konieczności działań wspólnotowych?

 (Włodzimierz Zwierzyna)

[1] dr Karl Ermert – niemiecki historyk, germanista, dyrektor Federalnej Akademii Edukacji Kulturalnej, Wolfenbüttel)

[2] Zdrada klerków – (fr.: La Trahison des Clercs) to tytuł książki Juliena Bendy - francuskiego pisarza i filozofa - który opisuje w niej jak w XX wieku zmieniło się nastawienie artystów oraz inteligencji (tzw. klerków) do spraw związanych z polityką i problemami społecznymi.



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu