prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Radość kreatorów kultury w pokrzywach


2016.07.17 Projekty Kultura

Wydawać by się mogło dla zewnętrznego obserwatora, że kolejne działania miejscowych animatorów kultury jest bezsensowne, pozbawione wszelkiej logiki. Bo oto w jednej dzielnicy powstaje już trzecia placówka kultury. Klub śrubka, klub na ul. Sporyskiej funkcjonujące w strukturze Miejskiego Centrum Kultury oraz Klub Parafialny w Sporyszu. Rok temu, powołano w strukturze Miejskiego Centrum Kultury – inne „Centrum”, Centrum Kultury „Sporysz-Kocurów”. Po co? Wygenerowanie innego modelu kultury winno wywoływać we mnie, w animatorze kultury zjawiska radości i nadziei na pozytywne przemiany w środowisku dzielnicy Sporysz.

Jednakże nic z tego. Zjawisko powstawania coraz to nowych ofert aktywności kulturalnej mieszkańców Żywca wcale nie świadczy o wysokim poziomie oferowanych działań. Wynika to jednak z chęci zaistnienia w mglistym pejzażu prowincjonalnych marzeń kulturalnych. Przez lata doświadczałem różnych eksperymentów i prób degradacji mojej zawodowej działalności. Zawsze w uzasadnieniu takich inicjatyw czytałem o trosce i dbałości o kulturalny poziom życia mieszkańców. Eksperymentów było wiele, ale jakby żaden nie uzyskał na dłuższą metę społecznego przyzwolenia. Efemerydy o konotacjach politycznych różnego pochodzenia pojawiały się i znikały pochłaniając każdorazowo środki finansowe „na kulturę”. Klub "śrubka" zawsze pozostawał na marginesie zainteresowań tychże kreatorów. Chcąc wykazywać twórczą czy edukacyjną aktywność w Klubie „śrubka”, oprócz konieczności przedstawienia oryginalnego i trwałego pomysłu trzeba podejmować stałą dyskusję o swej aktywności. Nie można w żadnym przypadku usiąść na laurach stanowiąc jedynie klakę dla przychylnych decydentów. Trzeba po prostu służyć drugiemu człowiekowi. W myśl hasła zapewne pochodzącego z nieodległych, ale byłych czasów, „nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z Ciebie oficera”. Wzory, stereotypy pozostały, chociaż obecnie nie o maturze a o dyplomie ukończenia „wyższej edukatorni” się wspomina. Jakby nie próbować dookreślać mentalności naszych współczesnych zawsze potykamy się o rafy myślowe często przypominające mi śmieszności zaprzeszłych czasów. Chęć odegrania się, pokazania własnej wyższości, zdominowania obszaru intelektualnych uniesień to najczęstsze motywy opisanej aktywności. Zapominamy o podstawowej zasadzie funkcjonowania kultury jako otwartego dialogu pomiędzy twórcą, dziełem sztuki a odbiorcą. Trzeba uświadomić sobie doświadczenia historyczne, które przypominają nam, że narzucając jakąkolwiek doktrynę, kreując jedyne i słuszne sposoby percepcji kultury i sztuki, organizator tejże przestrzeni twórczej stanie się ofiarą katastrofy intelektualnej.

Nie chcę zagłębiać się w merytoryczną strukturę tak pojmowanego procesu kreacji kultury. Zastanawiają mnie jednak kolejne naiwne, sięgające amatorszczyzny poczynania twórców kolejnych inicjatyw. W rejonie Sporysza powstawały kolejne projekty uruchomienia innych placówek kultury w Kolebach czy w Kocurowie. Dla animatora kultury byłoby to optymistyczne zjawisko społeczne, gdyby wszystkie one nie wynikały z inspiracji politycznych a były wynikiem analizy socjologicznej. Po pierwsze wszelkie działania społeczno – kulturalne powinny być osadzone w realiach społecznych potrzeb, rozbudzanych i kreowanych na przestrzeni wielu lat. Po drugie, na każde merytoryczne działanie w kulturze należy przeznaczać określone, stałe środki finansowe, których w Żywcu nie ma w nadmiarze, a o stabilizacji w tym układzie formalno-prawnym trudno wspominać. I najważniejsze zadanie w tym zakresie, to współpraca z wykształconymi, merytorycznie przygotowanymi animatorami kultury. Zapewniam, że w każdym, nawet najbardziej błahym przypadku nie wystarczą szczere chęci, czy też biurokratyczne rozwiązania w strukturze instytucji kultury. W podtekście tych działań stwierdzano, że jest to działanie oszczędnościowe służące dalszemu rozwojowi aktywności kulturalnej. Po roku obserwacji efektów tych biurokratycznych manewrów doprowadzono do totalnego ograniczenia aktywności Klubu ”śrubka” bez jakichkolwiek oznak wzrostu aktywności Klubu „Globik” czy Klubu (świetlicy) w dzielnicy Kocurów. Od samego początku tej restrukturyzacji byłem przekonany do rzeczywistych przesłanek tych działań. Oszczędności poprzez przesłanie na zasłużoną emeryturę dotychczasowych pracowników Klubu „śrubka”. Specyficzny sposób „czyszczenia przedpola” dla działań struktur biurokratycznych żywieckiej sfery kultury.

Reasumując przedstawione przypadki, chciałbym stwierdzić, że po raz kolejny mam do czynienia z próbą degradacji, tym razem bardzo skuteczną, oferty Klubu ”śrubka”. Sposób jakoby bardziej cywilizowany. W tym przypadku, nawet najbardziej uświęconym, bez merytorycznej aktywności kreatorów kultury nigdy ilość nie przejdzie w jakość. Nawet wyciągając wnioski z zaprzeszłych doświadczeń brygad pracy socjalistycznej. Ale kreatorzy aktualnej rzeczywistości odpierają wszelkie zarzuty stwierdzeniem, „przecież się dzieje”. I to powinno wystarczyć „szarej masie” wyborców „słusznej władzy”.

                                                                                                                                                             Włodzimierz Zwierzyna



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu