prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Nowe po staremu.


2017.12.01 Projekty Kultura

Kiedy następowały zmiany systemu politycznego i społeczno-ekonomicznego zauważyć można było, że w obszarze działań ekonomicznych funkcjonowało dość jasne rozwiązanie. To sfera określana kulturą samorządową była wielką niewiadomą. Uczestniczyłem w spotkaniach, których zadaniem było wykreowanie nowych rozwiązań organizacyjnych i programowych. Przedstawione przez inicjatorów tychże spotkań propozycje, ograniczały się do kopiowania dotychczasowych rozwiązań z zaznaczeniem niejasnych sposobów finansowania i koniecznością "odcięcia się" od dotychczasowych założeń ideowych.

    Dominowały sugestie uznaniowości w akceptowaniu propozycji jakby nieświadomie uznając ten mechanizm praktykowany w minionym okresie politycznym. Nie do końca jednak określono hierarchię decyzji dotyczących tego zakresu aktywności samorządowej. Brakowało w obszarze nowej rzeczywistości,  w podświadomości decydentów jednego elementu struktury starej władzy - dominującej i "słusznej politycznie" patii władzy. Dlatego też, moim zdaniem tak żwawo nowi "wybrańcy narodu" pochodzący najczęściej ze starych struktur społeczno-politycznych tak skwapliwie poszukiwali następcy politycznego inspiratora tego fragmentu modelu społecznego. I po wielu latach i próbach dopasowania wyboru do oczekiwań kreatorów rzeczywistości, odnaleziono. W rezultacie, wobec całego obszaru niemożności dokonania przemian obszar ten pozostał w rzeczywistości, w miarę nie naruszony.

    Bo oto w świadomości przeciętnego obywatela na prowincji w części ogólnopaństwowej obchody Święta Pracy 1-Maja zastąpiono Świętem Konstytucji 3-Maja a w miejsce zlikwidowanego Święta Odrodzenia 22 - lipca powołano Święto Niepodległości 11  listopada. Zamiast pieśni klasy robotniczej "Międzynarodówki" zaczęto powszechnie śpiewać "Marsz Pierwszej Brygady".

    Do zabrania głosu w zakresie stanu obszaru kultury samorządowej skłoniło mnie wystąpienie na facebooku pana Mateusza (Kalberosa) Michalskiego w sprawie niewydolności (jego zdaniem) sfery promocji twórczości plastyków (mniej lub bardziej profesjonalnych). Od czasu pierwszego spotkania z oczekiwaniami pana Mateusza w zakresie prezentacji jego twórczości dominowało przeświadczenie o konieczności funkcjonowania supermarketu kultury. To zachowanie pozostało z minionego okresu umocnione zostało fascynacją ogólnorynkowego funkcjonowania  obszaru gospodarki naszego państwa. Bo gdyby z jednej strony pan Mateusz poczułby się podmiotem czyli pełnoprawnym obywatelem lokalnej społeczności. nie będąc zmanipulowanym przez sprawujących władzę, swe oczekiwania adresowałby do wspólnoty mieszkańców i sam jako współodpowiedzialny doprowadziłby do realizacji swych marzeń. Problem w tym, że o podmiotowości mieszkańców Żywca nie można ani na chwilę pomarzyć. Świadomość obywatelska przeciętnego mieszkańca Żywca wynika ze stosunku zniewolonego umysłu podwładnego do niezastąpionej władzy tego siedliska. I to nie jest żadna świadomość obywatelska a jedynie niewolnicze podporządkowanie ewentualnej aktywności interesom zarządzających przywódców miejscowych układów. Tak więc jakby mimo woli społeczeństwo przejęło sposób myślenia z minionych okresów społeczno-politycznych jako bezpieczna postawa "obywatelska". Dzięki temu społeczeństwo poddawane jest nieustającemu procesu manipulacji i wręcz systemowej tresury. Bez specjalnych wysiłków samych obywateli, uczestnictwo w aktywności kulturalnej pozostało na poziomie konsumpcji lokowanych przez politykierów z ich widzenia treści niby nowych, ale zawsze słusznych politycznie.

    Przedmiotowe traktowanie klienta supermarketu kultury stało się zjawiskiem powszechnym. Aktywność obywatelska w Żywcu została ograniczona do akceptacji propozycji sprawujących władzę. I dlatego w dużym zakresie zauważyliśmy przychylność społeczeństwa wobec ludycznych propozycji władzy we współpracy z lokalnymi kreatorami tejże rzeczywistości dla których wydarzenia te stały się okazją do bogacenia się. W tym interesie wszyscy stali się usatysfakcjonowani. Pomysłodawcy i realizatorzy stanowiący na dobrą sprawę tłem dla głównego aktora jarmarków różności - burmistrza Żywca. Sięganie do wzorców intelektualnych z minionych okresów w treściach i formach przypominających średniowieczne często odpustowe jarmarki sprzyjają oczekiwaniom mieszkańcom prowincji.  Jest to dość przebiegły sposób finansowania nieustającej kampanii wyborczej burmistrza prowadzonej przy wsparciu uzależnionych od tego lokalnego systemu - biznesmenów. Zakres aktywności kulturalnej ogranicza się jedynie do wcześniej dookreślonych historycznie, obszarów. Ciągłe powracanie do historii wcale nie wynika z troski umacniania świadomości historycznej współmieszkańców, a jedynie z bezpiecznie użytkowanego w czasie minionego okresu aktywności społecznej. Stąd też byliśmy mimowolnie świadkami eksploatacji folkloru jako nośnika określonych postaw ludycznych. Działanie to przystawało do założeń ideologicznych sięgania do "korzeni ludowych" naszej kultury. Było to bezpieczne, gdyż w swojej strukturze i merytorycznych przesłankach nie wymagało działań prewencyjnych - cenzorskich. Współcześnie nie funkcjonuje instytucjonalna cenzura, ale sprawujący władzę wykorzystują ten wzorzec w aktualnych zachowaniach spełniania władzy.

    Realizowany model funkcjonowania sfery kultury samorządowej w Żywcu i regionie unika form kreujących nowe, autorskie  działania  aktywności artystycznej. Obce dla administratorów tej sfery jest pojęcie transgresji, która z racji swej wielkiej niewiadomej nie zapewnia ograniczonej interesami grup, stabilizacji i rozwoju merytorycznych kreacji twórców czy też ich naśladowców. Nałożony od wielu, wielu lat kaganiec ograniczeń intelektualnych przez "zdelegalizowany" model poprzedniego ustroju społeczno - politycznego realizuje swoją funkcję i w obecnym czasie. Regulowany poprzez ówczesne cenzorskie ograniczenia, obszar aktywności intelektualnej sprawił wytresowanie społeczności w dalszym ciągu funkcjonującej w myśl założeń "mierny, bierny ale wierny". Stan ten gwarantuje sprawdzoną "stabilność" konieczną do realizacji konserwatywnych, często uwsteczniających działań intelektualnych. Trzeba było dokonać tak wielkiego zwrotu, po to aby w rzeczywistości, w formach pozostać w tym samym miejscu. Zmieniły się tylko treści i formy aktywności twórczej. Metoda pozostała w tym samym miejscu. Nowe po staremu?

(Włodzimierz Zwierzyna)



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu