prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Wielka klapa...


2015.12.10 Projekty Społeczność

W soboŧę 26 kwietnia 1986 r. otrzymałem polecenie służbowe w ramach oddelegowania do dyspozycji Urzędu Miejskiego w Żywcu, wyjazdu na delegację do Sanoka. W tym mieście dnia następnego miał rozgrywać się Telewizyjny Turniej Miast. A ja w trzyosobowym składzie miałem za zadanie podpatrywać to wydarzenie, gdyż za miesiąc takowy turniej rozegrany będzie pomiędzy Żywcem a Łowiczem. Sprawa była tak ważna, że służbową „Wołgę” z kierowcą wysłano pod mój dom, abym mógł się przygotować i spakować do tej podróży.

W skład grupy oprócz mnie i kierowcy weszła Pani kierownik wydziału kultury w Żywcu – Ewa M. i jej zastępca Andrzej D. Szczęśliwie po kilku godzinach intensywnej jazdy dotarliśmy do hotelu w Sanoku. Szczęśliwie przespaliśmy noc. A nocy tej kilkaset kilometrów na wschód wydarzyła się katastrofa w Czarnobylu. O tym tragicznym wydarzeniu dowiedziałem się po powrocie do Żywca słuchając radia „Wolna Europa". Ale po kolei. W hotelu poznaliśmy pierwszego człowieka z TVP – asystenta reżysera – Zdzisława M. W trakcie śniadania, poznaliśmy głównego cenzora, redaktora turnieju - Andrzeja Z i reżysera tego widowiska telewizyjnego - Wojciecha W. Późniejsze kontakty z tymi osobami, po zakończeniu turnieju w Żywcu,  nawet po 10 latach opiszę zapewne w kolejnych rozdziałach. Postanowiliśmy obserwować jedynie początek widowiska. Mój punkt obserwacyjny, to parapet okna wystawowego na rynku w Sanoku. Niewiele z tej perspektywy można było zobaczyć, a jeszcze mniej zrozumieć. W czasie drogi powrotnej od wschodu, za nami nadciągała potężna burza. Ciemne chmury i błyskawice towarzyszyły nam aż do samego Żywca. Później dowiedzieliśmy się, że to zjawiska towarzyszące wybuchowi reaktora w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Nie spadła wtedy ani jedna kropla deszczu. Następnego dnia wypogodziło się, niebo bezchmurne, chociaż temperatura powietrza wyraźnie się obniżyła. To również zjawiska wynikające z tego wybuchu. Był to niezwykle ważny problem, chociaż władza lekceważyła to zagrożenie.
Mnie natomiast groziło 6 tygodni wytężonej pracy w dzień i w nocy. To co w Żywcu nazywało sie kulturą należało dookreślić i ogarnąć. Po prezentacji dorobku reżyser Wojciech W. chwycił się za głowę. Wydał polecenia zabrania się do pracy zespołów artystycznych. Przypomnę, że w tym czasie w Żywcu funkcjonowało 5 dużych zespołów folklorystycznych, 2 orkiestry dęte, orkiestra kameralna, dziecięce zespoły taneczne, grupy wokalne i soliści. To wszystko było mało dla reżysera. W wyniku presji na dyrekcję szkoły muzycznej w Żywcu w czasie przygotowań stworzono kilka zespołów instrumentalnych złożonych z uczniów tej szkoły.
Aby opisać dokładnie to wydarzenie trzeba by poświęcić o wiele więcej czasu. Wtedy jednak życie w Żywcu jakby nabrało rozpędu. Wyremontowano amfiteatr. Zapędy realizatorów telewizyjnych przebudowy rynku w Żywcu powstrzymały jednak miejscowe służby bezpieczeństwa. Nie udało się usunąć skały z fontanny czy kiosków ruchu pod dzwonnicą. Skała była ważna bez większego uzasadnienia, a kioski zasłaniały tablicę zamontowaną na dzwonnicy, upamiętniającą wymarsz ochotników z Żywca, na wojnę polsko-bolszewicką w roku 1920. Usunięto jedynie jeden z dwóch kiosków. Bez śladu, w czasie nocy, pod czujnym okiem patrolu ORMO zginęły wpuszczone w przeddzień turnieju karpie, które w potyczkach obu miast miały grać ważną rolę Wtedy następne karpie w ciągu 4 godzin sprowadzono ze stawów pod Oświęcimiem. Nikt nie wszczął w tej sprawie dochodzenia. Takie to było pilnowanie. Żywiec przegrał z kretesem. Nie pomogły starania zespołu Beskidy i zatańczenie tańca łowickiego w strojach łowickich, wypożyczonych z Tarnobrzega. Nie pomógł też koncert orkiestry kameralnej, który oprócz licznej reprezentacji na tzw. wizji, spreparowany był przez inżynierów dźwięku ze strzępków nagrania kilkuosobowej reprezentacji tego zespołu. Kilka osób wykonywało utwór a stół mikserski ze swymi efektami wypełnił muzyczną pustkę stworzoną prze niezbyt muzykalnych wykonawców. W Łowiczu ekipa reprezentująca Żywiec pod kierunkiem Adama K. była pijana i przegraliśmy z kretesem wszystkie konkurencje sprawnościowe tamże. Był też koncert w amfiteatrze i koncert zespołu KAT między zamkami. Ale te wydarzenia to powód do osobnych rozważań.
Po przegranej kilkakrotnie Żywiec odwiedzała pani Iwona K. spikerka telewizyjna programu drugiego i realizatorka turnieju „Wiem wszystko”. Namawiała mnie wielokrotnie obiecując nie tylko wcześniejsze zapoznanie się z zadawanymi pytaniami ale i odpowiedziami. Sukces reprezentanta Żywca miał być „osłodą goryczy porażki w Telewizyjnym Turnieju Miast”. Podziękowałem pani Iwonie. W teleturnieju „Wiem wszystko” wziął udział znany żywiecki samorządowiec Antoni S. Teleturniej wygrał, I nie tylko.

Włodzimierz Zwierzyna

 



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu