prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Alternatywa – pręgierz


2015.12.30 Projekty Społeczność

W każdym działaniu polityków jest ich własny interes. Toteż w nieskończoność reformowanie sfery kultury w Żywcu ma kilka ukrytych celów. Oprócz powszechnego przekonania polityków o własnej doskonałości i konieczności świadczenia na rzecz „poddanych” swych pomysłów, cel jest zupełnie poza sferą bezpośrednich oddziaływań kulturalnych. Jest nim zaoszczędzenie kolejnych pieniędzy w celu przesunięcia ich na intratne interesy gospodarcze realizowane „dla dobra wyborców”. Tak wyglądają ekonomiczne przesłanki tego procesu. Są również działania związane z wzorcami i symbolami.

To jednak nie jest ostatecznym i rzeczywistym celem działań żywieckich samorządowców. Szczególnie ci, którzy budowali nową rzeczywistość żywiecką po przełomie 1989 roku mają zakodowany wzorzec samorządu oparty o zewnętrzny ogląd szwajcarskiego miasteczka Rapperswil. Właśnie w tym mieście samorządowcy żywieccy w czasie kolejnych wypraw zagranicznych po „złote runo samorządności”, odnaleźli ich zdaniem - „wzorzec kultury”. Jest nim jedyny obiekt kultury administrowany przez lokalny samorząd tego szwajcarskiego miasta, który nie wymaga szczególnych nakładów finansowych na jego funkcjonowanie a jeszcze przynosi zyski - historyczny, pręgierz miejski. Do takiego właśnie, jak mniemam, wzorca zmierza władza lokalna w Żywcu. Wszelkie dotychczasowe doświadczenia i przesłanki działań reformatorskich o tym mogą świadczyć.
Tylko dlaczego swe działania reformatorskie zmierzające do osiągnięcia kolejnego etapu oszczędności, rozpoczynają od sfery kultury? Wiadomym jest, że z gospodarką to już jest o wiele trudniej. A może nawet wielu z miejskich rajców nie zdaje sobie sprawy, że winni spełniać rolę służebną również wobec potrzeb intelektualnych lokalnego społeczeństwa – wobec swych wyborców.
Pamiętajcie państwo radni. Gdy przystąpicie do budowy miejskiego pręgierza, to następnym etapem jest próba generalna. Kto pójdzie na „pierwszy ogień”? Swoją aktywność twórczą w wyznaczonym przez sprawujących władzę zakresie, mieszkańcy miasta muszą gdzieś się twórczo zrealizować.
Wszelkie próby reformatorskie z jednej strony świadczą o niekompetencji reformatorów a z drugiej zaś o kompleksach i lękach nimi targających. To bardzo niebezpieczne zjawisko. Jest to działanie ładunku z opóźnionym zapłonem. Strzeżmy się takich reformatorów.
Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, o którym bardzo trudno rozmawiać, ale dający się zauważać w podtekście działań likwidatorskich. Bez konkurencji łatwiej manipulować społecznością i nie ma problemu z dokonywaniem wyborów.
Unifikacja potrzeb kulturalnych to początek społecznego zrównania w dół osobowości mieszkańców miasta. Wielu zapenwne nie odczuje jakichkolwiek zmian we własnym otoczeniu. Życie toczyć się będzie tak jak dotychczas. Bierni, mierni ale wierni mieszkańcy jak przed laty spełniać będą swe obywatelskie powinności i jak przed laty będzie się im jakoś żyło. Przecież to nic trudnego. A tak na dobrą sprawę już wcześniej przećwiczone. Czego więc złościć się na jakieś wydumane utrudnienia. Ano tak właśnie reaguje społeczność nazwana przez ks. prof. Józefa Tischnera – „homo sowieticus” . I długi czas nam minie – jak powiedział ksiądz profesor – kiedy zmieni się nasza mentalność i poczucie godności każdego człowieka. Poczucie godności jest zagwarantowane prawami wolności określonymi własnym, świadomym samoograniczeniem przestrzeganym systemem wartości. Ale to już zakres na który zabiegany mieszkaniec Żywca nie ma przysłowiowego czasu. Co nam tam jakieś rozważania, rozmowa czy dialog. To zwykłe marnowanie czasu. Teraz czas na nową wartość jaką jest pieniądz, zasobność portfela. Nie czas na refleksję czy zastanowienie się, czy jest nam, ludziom potrzebna kultura. Zgodnie z założeniami ideowymi nowego „bożka” - pieniądza, wszystko można kupić w globalnym świecie. Warto jednak na chwilę przystanąć i zadumać się nad dylematem, czy można kupić wizerunek człowieka. W telewizji – tak. A w godnym życiu – na pewno nie. Tylko czy można w to uwierzyć człowiekowi, który o godności nie rozważa wcale ?
Do odkrycia tej prawdy potrzebny jest jednak głęboki humanistyczny wzór prawego człowieka. I w tym celu powołujemy się często na kulturalny dorobek człowieka, na jego system wartości. To drażni, gdyż rodzi dylemat: być czy mieć?

ps.

Byłbym niesprawiedliwym, gdybym nie zauważył nowej, niezwykle kosztownej  budowli infrastruktury kulturalno - jarmarcznej, jakim jest zupełnie nowy amfiteatr, który w swym podstawowym celem jest polityczne promowanie żywieckiej władzy. A możę w amfiteatrze umieścić ten pręgierz? Jest nowe, centralne. wyremontowane dużym kosztem, miejsce - Rynek.


Włodzimierz Zwierzyna



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu