prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Dnia powszechnego – bylejakiego.


2016.01.11 Projekty Społeczność

Naprawdę nie mam zamiaru narzekać ani być odkrywczym w swoim samozadowoleniu. Ze wszystkich stron codziennie, od rana do wieczora zewsząd płyną nakazy bycia szczęśliwym. Propaganda szczęśliwości niemal wiecznej przebiła w swych obszarach znaną starszemu pokoleniu z okresu minionych błędów i wypaczeń, propagandę sukcesu. Czuję się jakby naraz świat wirtualny kina amerykańskiego tworzył scenariusz naszego codziennego bytowania. I wcale nie trzeba stać w kolejce po trudne do zdobycia wizy amerykańskie, by uczestniczyć w zwariowanym tańcu szczęśliwości. Nie jest to rock & roll. Bliżej mu do opisywanego w wielu pozycjach literackich w różnych odmianach tańca chocholego.

Twórcy naszej neoliberalnej rzeczywistości wręcz przyrzekli sobie, że uczynią wszystko, by przeciętny, szary obywatel czuł się szczęśliwy. Jednemu wystarczy zasiłek dla bezrobotnych lub wręcz zasiłek socjalny. Innym natomiast brakuje skromności w zawłaszczaniu dostępnych mu nadanych prawem bezprawia panującego w układach i jesteśmy świadkami niemal powszechnego „przekrętu”. Dlaczego się nad tymi sprawami zastanawiam? Co to ma wspólnego ze sferą społecznej aktywności człowieka? Już zapewne kreujący rzeczywistość zapomnieli, ze system nakazów i zakazów niczego dobrego nie „przyniósł”.

Kultura nigdy w historii ludzkości nie była dobrze postrzegana przez sprawujących władzę gdyż ta z „górnej półki” jest raczej inspiracją do moralnej refleksji. Jednakże nie we wszystkich obszarach aktywności. Tam, gdzie kultura dała się podporządkować interesom władzy, kiedy w baroku poeci pisali panegiryki,a w okresie minionym niektórzy chwalili panujący ustrój, twórcy kultury dostąpili pożytków ekonomicznych. Ci z ludzi kultury, którzy starają się być niezależni w swym postępowaniu zadając poprzez swoją aktywność pytania o sens aktywności społecznej, napotykali się i nadal napotykają powszechną dezawuację prezentowanych postaw. W przestrzeni funkcjonowania tzw. „kultury samorządowej” zauważam nerwowe poszukiwania przyczyn małej skuteczności funkcjonowania tego obszaru społecznej aktywności. Animatorzy kultury zamiast ulegać politycznym naciskom, w większości uświadamiają niedowład obowiązującego systemu. I w świadomości mocodawców, nie system funkcjonowania obszaru kultury samorządowej jest przyczyną społecznej degrengolady, a racjonalne i merytoryczne do bólu postępowanie

Jesteśmy również świadkami zjawiska cenzurowania informacji o działalności kulturalnej w Żywcu i na Żywiecczyźnie. W drukowanych wydawnictwach prasy lokalnej funkcjonuje jedynie prezentacja lokalnego świata wg ustaleń lokalnych koterii. Cenzurowano również sposób rozlepiania afiszów. Zmienił się decydent w tym zakresie i wyraźnie poprawiła się skuteczność rozlepiania afiszów. I jeszcze jedno zjawisko, którego jakby kreatorzy miejscowej rzeczywistości nie zauważają. Przed kilku laty świat opanował Internet. Powszechna dostępność do tego medium uniemożliwia wręcz stosowanie dotychczas praktykowane metody cenzurowania. Jesteśmy świadkami prób globalnego cenzurowania Internetu.

Mało zorientowany czytelnik zapyta o motywy tych działań. Państwo redaktorzy kopiują w swym postępowaniu zachowania dziennikarzy z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy obowiązywała propaganda sukcesu sprawującej władzę jedynej słusznej siły narodu. Praktyka taka zapewnia stabilizację ekonomiczną dziennikarzy. Współczesne zachowania redaktorów wprost nawiązują do wcześniejszych praktyk funkcjonariuszy partyjnych. Nie obowiązuje ich jednak jeden, wyznaczony na zjeździe partii. Tym razem kierunek działań cenzorskich dotyczą prób ograniczania niezależnych inicjatyw społeczno – kulturalnych. Wielu ludzi nie dostrzega w tym postępowaniu naśladowania zarządców rzeczywistości.

 Dla ludzi otwartych, kreatywnych jest zawsze rozwiązanie problemów manipulacji politycznej. Róbmy swoje!!!

(Włodzimierz Zwierzyna)



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu