prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Po cóż nam poeci?


2016.03.20 Projekty Społeczność

Pytanie na tzw. „pierwszy rzut oka” niezbyt logicznie zadane, początkiem XXI wieku do społeczeństwa uchodzącego za wyedukowane i osiągające też przyzwoity poziom kulturalny. Sprawa się nieco skomplikuje, gdy uzupełnimy je uzasadnieniem... gdy ludziom chleba brak.

Do pieczenia chleba niezbędny jest piekarz i podstawowe surowce określone recepturą. Najmniej tam jednak pożądana jest obecność poetów. I tak zapewne rozumować będzie większość dosłownie pojmująca wzajemne zależności między codziennością a sztuką. Dla biologicznego przeżycia współczesnych potrzebny jest przysłowiowy chleb.

Bo jeśli przysłowiowe, to nie dosłownie ale w przenośni. A do użycia przenośni niezbędna jest tzw. poetyka. To czy naprawdę potrzebna nam do życia jest ta poezja, czy nie, pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Czy człowiekowi jest niezbędna do życia? Chciałoby się natychmiast odpowiedzieć, lecz tu z kolei na nas czekają pytania o sens określenia człowiek i życie. I tak dalej i tym podobne. Starożytnym Grekom i Rzymianom niezbędne były obydwa elementy wyrażane wręcz w żądaniu obywateli : chleba i igrzysk. Przez wieki bardziej lub mniej bliscy życiu filozofowie rozważali ten problem i jak na razie nikt do jednoznacznej odpowiedzi nie doszedł. Bo do życia człowieka myślącego, potrzebny jest zarówno chleb jak i poezja. Są oczywiście od lat ferujący swoje teorie politycy, mówiący że do życia szarego człowieczka niewiele potrzeba chleba a o sztuce można zapomnieć. Deklaracje polityków są odległe od rzeczywistych ich celów określonych innym systemem społeczno politycznym występującym równolegle w starożytnej Grecji i Rzymie, a zwanym po prostu niewolnictwem.

Rozdwojenie jaźni we współczesnym świecie nastąpiło już w strukturach emocjonalnych człowieka. W wyniku zmasowanych oddziaływań systemów przekazu informacji coraz bardziej jesteśmy pozbawiani własnego "ja". Realia ekonomiczne większości mieszkańców kraju przyśpieszają proces społecznej degradacji. I już niedługo będziemy mogli z ulgą stwierdzić, że nasze społeczeństwo jest przystające w swym charakterze do współczesnych społeczności wolnorynkowych, bez egzaltacji, wrażliwości, refleksji i zadumy nad sobą, bez fobii narodowych i społecznych, wyzuci z poszanowania godności człowieka, bez względu na jego status społeczny, majątkowy czy stan zdrowotny. Już niedługo przestaniemy się pochylać nad dzieckiem, człowiekiem starszym, samotnym czy niepełnosprawnym, nad człowiekiem odstającym od ogólnie panujących wzorców, standardówi norm.

 W napisanym rok wcześniej (1839) eseju, powiązanym tematycznie, pomijanym zaś przez historyków pełnych entuzjazmu dla „The Laboring Classes”, lecz nie rozumiejących kierunków jego wywodu, Brownson wskazał, iż reformy edukacyjne Horacego Manna, nie tylko nie doprowadzają do demokratyzacji wiedzy, ale – poprzez utworzenie establishmentu edukacyjnego mającego prawo narzucania szkołom powszechnym „aktualnie dominujących opinii” – stworzą współczesną formę kapłaństwa. Jak twierdził Brownson, „równie dobrze moglibyśmy posiadać ustanowioną prawnie religię, gdyż tego typu „system edukacyjny”, podobnie jak wszystkie hierarchie kapłańskie, jest jedynie „najefektywniejszym środkiem kontroli biedoty i przestępstwa i zapewnienia bogatym bezpieczeństwa posiadania”.1)

Wzorców takich postaw dostarczą nam społeczeństwa bardziej zaawansowane w rynkowym rozwoju, po to by móc dogonić uciekający czas. Po drodze oczywiście zgubimy część balastu niedostosowań ludzkich, a reszta, by przeżyć będzie musiała się dopasować. W tym pędzie do postępu ani się spostrzeżemy zapomnimy o własnym „ja”. I tak dobrniemy, tylko czy na pewno, do wyśnionej rzeczywistości, w której zadawanie pytania: „po co nam poeci?” będzie wręcz nie na miejscu. Nawet gdy dla wszystkich starczy chleba.  Również dla niewolników.

Włodzimierz Zwierzyna

1) Christopher Lasch, „Bunt Elit, Platan, Kraków 1997, s 68



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu