prowincja
stowarzyszenie kulturalne

O nowomowie raz jeszcze...


2016.04.21 Projekty Społeczność

O nowomowie można powiedzieć jeszcze sporo. Tym bardziej, ze zjawisko to tu i teraz dotyka każdego z nas. Dzisiaj jesteśmy słuchaczami wypowiadanego najczęściej przez polityków potoku słów, które w rzeczywistości nic nie znaczą. Ot, po prostu słowa, słowa, słowa. Gdyby pokusić się i nagrywać wszystko to, co przyjdzie nam na co dzień wysłuchiwać, zbiór tych pustych frazesów byłby pozorny.

A przecież nie należy zapominać, że współczesna nowomowa, wzorując się na niedawnych przykładach w rzeczywistości znaczy wręcz zupełnie coś innego niż to, co dociera do naszej świadomości. Zupełnie inne znaczenie przekazywane nam jest przez słowa, które dla nas winny coś innego znaczyć. Nie będę przytaczał często wypowiadanych słów jak prawda, wolność, przyjaźń. We współczesnym, nas otaczającym świecie ciągle przychodzi nam domyślać się, co nasz rozmówca miał na myśli. Z jednej strony możemy domniemywać, że nasz rozmówca czyni to mimowolnie wtapiając się we współczesny krajobraz nowomowy. Ale nie będziemy dalecy od konieczności zwracania uwagi na celowe wręcz stosowanie nowomowy dla osiągnięcia własnych, indywidualnych celów.

Współczesna debata posiada niestety coraz mniej walorów merytorycznych, natomiast coraz częściej pojawiają się wybiegi retoryczne i chwyty czerpiące z profesjonalnych technik marketingu i reklamy. Dziś na topie są enigmatyczne zwroty w rodzaju „Polski solidarnej”, bazujące na pozytywnych skojarzeniach. Sukcesy w polityce odnoszą osoby sfrustrowane, nieudacznicy życiowi bez kompetencji w istotnych dla działania państwa dziedzinach, za to potrafiący ładnie opowiadać o sobie i zapewniać, że działa się z wzorowych moralnie pobudek i w dobrej intencji. Nie trzeba chyba przypominać, co jest wybrukowane dobrymi intencjami.

Wg Alaina Bihr’a – francuskiego socjologa, w języku neoliberalizmu „wolność” zredukowana została do swobody nieograniczonej akumulacji kapitału, „globalizacja” ukrywa pogłębianie się globalnych nierówności, „elastyczność” wiąże się ze wzrostem wyzysku. Zdaniem tego socjologa uwolnienie współczesnego od patologii związanej z pojęciem nowomowy jest również szansą na współczesną refleksję nad skutkami polityki neoliberalnej, której efekty współcześnie przeżywamy w zjawisku wszechogarniającego kryzysu.
Współcześnie wykorzystywana nowomowa stanowi poważne niebezpieczeństwo w obszarze tworzenia warunków do kształtowania prawdziwego „społeczeństwa obywatelskiego” w którym człowiek – obywatel jest podmiotem całego procesu społecznego. Samotność człowieka tworzy sytuację w której człowiek całkowicie zagubiony i ogłuszony wręcz potokiem nowomowy coraz częściej musi przystawać na uprzedmiotowienie go w ciągle mielącej swe ofiary machinie wolnorynkowych interesów. To nie człowiek, a nieznanego pochodzenia, anonimowy kapitał stwarza warunki do zacierania prawdziwego znaczenia słów. George Orwell stwierdza, że „rolą języka polityki jest uprawdopodobnienie kłamstw, usprawiedliwienie zabójstw i nadawanie pozorów trwałości temu, co mógłby rozwiać jeden podmuch wiatru.”

Najważniejszym narzędziem nowomowy jest odwracanie znaczenia słów tworząc z przeciwieństw sens podstawowy. I tak dla równości jest utożsamiana jedynie równość prawna i obywatelska z formalną równością wobec prawa i państwa z tzw. ”równością szans” z eliminacją równości społecznej. To tylko jedno z wielu pojęć współcześnie tracących swe podstawowe znaczenie. Praca, w uprzedmiotowieniu tego pojęcia stanowi jest jedynie równowartością pieniądza w procesie sprzedaży indywidualnego „kapitału ludzkiego”.

 Zacierając społeczne interakcje pomiędzy ludźmi, występuje brak koniecznych w procesie wychowania człowieka relacji „mistrz i uczeń”. Powszechnym staje się zjawisko dalekie od procesu wychowania zbliżając dotychczasową misję kultury do rynkowej wymiany „kapitału ludzkiego” na dobra kultury i rozrywki, a praca ludzi kultury jest wyceniana jest na poziomie wyrobników o niskim poziomie „kapitału ludzkiego”. Przypominam sobie zachowanie wielu osób szukających w Klubie rozwiązania własnych potrzeb i oczekiwań. Najczęściej indagowani byliśmy o ofertę naszych usług.

W zapomnienie odeszły relacje bezpośrednie uczestników działań społeczno – kulturalnych które równocześnie stanowiły o prowadzonym procesie wychowawczym. W tej sytuacji nie mogą nas dziwić coraz bardziej agresywne postawy mocodawców wobec osób spełniających swe role społeczne. Animatorzy kultury są przecież często niechcianym fragmentem neoliberalnego rynku w procesie kupna – sprzedaży „kapitału ludzkiego.

Włodzimierz Zwierzyna

http://srubka.zywiec.org.pl/?p=pg_artykuly&lact=view&lid=105



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu