prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Dnia powszechnego – byle, jakiego


2016.05.26 Projekty Społeczność

Naprawdę nie mam zamiaru narzekać ani być odkrywczym w swoim samozadowoleniu. Ze wszystkich stron codziennie, od rana do wieczora zewsząd płyną nakazy bycia szczęśliwym. Propaganda szczęśliwości niemal wiecznej przebiła w swych obszarach znaną starszemu pokoleniu z okresu minionych błędów i wypaczeń, propagandę sukcesu. Czuję się jakby naraz świat wirtualny kina amerykańskiego tworzył scenariusz naszego codziennego bytowania. I wcale nie trzeba stać w kolejce po trudne do zdobycia wizy amerykańskie, by uczestniczyć w zwariowanym tańcu szczęśliwości. Nie jest to rock & rol. Bliżej mu do opisywanego w wielu pozycjach literackich w różnych odmianach tańca chocholego.

    Twórcy naszej rzeczywistości wręcz przyrzekli sobie, że uczynią wszystko, by przeciętny, szary obywatel czuł się szczęśliwy. Jednemu wystarczy zasiłek dla bezrobotnych lub wręcz zasiłek socjalny. Innym natomiast brakuje skromności w zawłaszczaniu dostępnych mu nadanych prawem bezprawia panującego w układach i jesteśmy świadkami niemal powszechnego „przekrętu”. Dlaczego się nad tymi sprawami zastanawiam? Co to ma wspólnego ze sferą społecznej aktywności człowieka? Już zapewne kreujący rzeczywistość zapomnieli, ze system nakazów i zakazów niczego dobrego nie „przyniósł”. Kultura nigdy w historii ludzkości nie była dobrze postrzegana przez sprawujących władzę gdyż ta z „górnej półki” jest raczej inspiracją do moralnej refleksji. Jednakże nie we wszystkich obszarach aktywności. Tam, gdzie kultura dała się podporządkować interesom władzy, kiedy w baroku poeci pisali panegiryki, a w okresie minionym niektórzy chwalili panujący ustrój, twórcy kultury dostąpili pożytków ekonomicznych. Ci z ludzi kultury, którzy starają się być niezależni w swym postępowaniu zadając poprzez swoją aktywność pytania o sens aktywności społecznej, napotykali się i nadal napotykają powszechną deprecjację prezentowanych postaw. W przestrzeni funkcjonowania tzw. „kultury samorządowej” zauważam nerwowe poszukiwania przyczyn małej skuteczności funkcjonowania tego obszaru społecznej aktywności. Animatorzy kultury zamiast ulegać politycznym naciskom, w większości uświadamiają niedowład obowiązującego systemu. I w świadomości mocodawców, nie system funkcjonowania obszaru kultury samorządowej jest przyczyną społecznej degrengolady, a nieracjonalne i niemerytoryczne do bólu postępowanie animatorów kultury.

    Jesteśmy również świadkami zjawiska manipulacji  czytaj cenzurowania informacji o formach kulturalnej w Żywcu i na Żywiecczyźnie. W drukowanych wydawnictwach prasy lokalnej w większości przypadków funkcjonuje jedynie prezentacja świata wg ustaleń lokalnych koterii. Cenzurowano również sposób rozlepiania afiszów. I jeszcze jedno zjawisko, którego jakby kreatorzy miejscowej rzeczywistości nie zauważają. Przed kilku laty świat opanował Internet. Powszechna dostępność do tego medium uniemożliwia wręcz stosowanie dotychczas praktykowane metody cenzurowania. Jesteśmy świadkami prób globalnego cenzurowania Internetu. O tym, że istniejemy, jako Klub śrubka w przestrzeni publicznej, decydował przez lata fakt funkcjonowania niezależnej strony na zupełnie niezależnym, prywatnym serwerze. Od lat na naszej stronie prezentowaliśmy oferty naszego Klubu jak i zabieraliśmy głos w sprawach nas dotyczących. Systematycznie przesyłaliśmy na adresy mailowe poszczególnych redakcji, rozgłośni radiowych i portali internetowych pełne informacje o naszych byłych propozycjach.

   W początkowym okresie znajdywało to oddźwięk w niektórych wydawnictwach i portalach. Stopniowo jednak zanikało zainteresowanie naszymi informacjami przez redakcje mediów. Podobno wg opinii lokalnych dziennikarzy nasze informacje były mało medialne i nie cieszyły się zainteresowaniem czytelników. W tej sytuacji zdaliśmy sobie sprawę, że wiedza i kultura była i jest obszarem nieprzyswajalnym przez troglodytów. 

  Mało zorientowany czytelnik zapyta o motywy tych działań. Państwo redaktorzy kopiują w swym postępowaniu zachowania dziennikarzy z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy obowiązywała propaganda sukcesu sprawującej władzę jedynej słusznej siły narodu. Praktyka taka zapewnia stabilizację ekonomiczną dziennikarzy. Współczesne zachowania redaktorów w większości przypadków nawiązują do wcześniejszych praktyk funkcjonariuszy partyjnych. Nie obowiązuje ich jednak jeden, wyznaczony na zjeździe partii, kierunek. Tym razem kierunki działań cenzorskich dotyczą prób ograniczania niezależnych inicjatyw społeczno – kulturalnych i wynikają z sugestii właścicielskich organów prasowych. Wielu ludzi nie dostrzega we współczesnym postępowaniu naśladowania byłych zarządców ówczesnej rzeczywistości.

Dla ludzi otwartych, kreatywnych jest zawsze rozwiązanie problemów manipulacji politycznych. Współczesne narzędzia komunikacji społecznej nam to umożliwiają. Należy sobie jednak uświadomić możliwość korzystania z tych narzędzi. I dlatego pomimo wieloletnich zabiegów osaczania kultury nie doczekamy czasu zupełnej intelektualnej degrengolady naszej prowincji.

Włodzimierz Zwierzyna



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu