prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Wielka klapa


2016.06.04 Projekty Społeczność

To było 30 lat temu. Była sobota 4 czerwca 1986 r. Do Żywca przyjechały telewizyjne wozy transmisyjne. Miasto było oplecione kilometrami kabli pozwalających prowadzenie transmisji tego wydarzenie „na żywo”. W jedynym hotelu „Polonia” zamieszkali gwiazdorzy polskiej telewizji jak i cała ekipa techniki telewizyjnej. Wieczorem w kompletnie przebudowanym amfiteatrze zaprezentowały się gwiazdy polskiej estrady, a w żywieckim parku, między zamkami koncertował kontrowersyjny wówczas zespół KAT. Ale spójrzmy za kulisy tego wydarzenia.

 sobotę 26 kwietnia 1986 r. otrzymałem polecenie służbowe w ramach oddelegowania do dyspozycji Urzędu Miejskiego w Żywcu, wyjazdu na delegację do Sanoka. W tym mieście dnia następnego miał rozgrywać się Telewizyjny Turniej Miast. A ja w trzyosobowym składzie miałem za zadanie podpatrywać to wydarzenie, gdyż za miesiąc takowy turniej rozegrany będzie pomiędzy Żywcem a Łowiczem. Sprawa była tak ważna, że służbową „Wołgę” z kierowcą wysłano pod mój dom, abym mógł się przygotować i spakować do tej podróży.

W skład grupy oprócz mnie i kierowcy weszła Pani kierownik wydziału kultury w Żywcu – Ewa M. i jej zastępca Andrzej D. Szczęśliwie po kilku godzinach intensywnej jazdy dotarliśmy do hotelu w Sanoku. Szczęśliwie przespaliśmy noc w czasie której kilkaset kilometrów na wschód wydarzyła się katastrofa w Czarnobylu. O tym tragicznym wydarzeniu dowiedziałem się po powrocie do Żywca słuchając radia „Wolna Europa". Ale po kolei. W hotelu poznaliśmy pierwszego człowieka z TVP – asystenta reżysera – Zdzisława M. z którym dotychczas kontaktuję się na internetowych portalach. W trakcie śniadania, poznaliśmy głównego cenzora, redaktora turnieju - Andrzeja Z i reżysera tego widowiska telewizyjnego - Wojciecha W. Późniejsze kontakty z tymi osobami, po zakończeniu turnieju w Żywcu,  nawet po 10 latach opiszę zapewne w innych publikacjach. Postanowiliśmy obserwować jedynie początek widowiska. Mój punkt obserwacyjny, to parapet okna wystawowego na rynku w Sanoku. Niewiele z tej perspektywy można było zobaczyć, a jeszcze mniej zrozumieć. W czasie drogi powrotnej od wschodu, za nami nadciągała potężna burza. Ciemne chmury i błyskawice towarzyszyły nam aż do samego Żywca. Później dowiedzieliśmy się, że to zjawiska towarzyszące wybuchowi reaktora w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Nie spadła wtedy ani jedna kropla deszczu. Następnego dnia wypogodziło się, niebo bezchmurne, chociaż temperatura powietrza wyraźnie się obniżyła. To również zjawiska wynikające z tego wybuchu. Był to niezwykle ważny problem, chociaż władza lekceważyła to zagrożenie.

Mnie natomiast groziło 6 tygodni wytężonej pracy w dzień i w nocy. To co w Żywcu nazywało sie kulturą należało dookreślić i ogarnąć. Po prezentacji dorobku reżyser Wojciech W. chwycił się za głowę. Wydał polecenia zabrania się do pracy zespołów artystycznych. Przypomnę, że w tym czasie w Żywcu funkcjonowało 5 dużych zespołów folklorystycznych, 2 orkiestry dęte, orkiestra kameralna, dziecięce zespoły taneczne, grupy wokalne i soliści. To wszystko było mało dla reżysera. W wyniku presji na dyrekcję szkoły muzycznej w Żywcu w czasie przygotowań stworzono kilka zespołów instrumentalnych złożonych z uczniów tej szkoły.

Aby opisać dokładnie to wydarzenie trzeba by poświęcić o wiele więcej czasu. Wtedy jednak życie w Żywcu jakby nabrało rozpędu. Wyremontowano amfiteatr. Zapędy realizatorów telewizyjnych przebudowy rynku w Żywcu powstrzymały jednak miejscowe służby bezpieczeństwa. Nie udało się usunąć skały z fontanny czy kiosków ruchu pod dzwonnicą. Skała była ważna bez większego uzasadnienie, a kioski zasłaniały tablicę upamiętniającą wymarsz ochotników z Żywca, na wojnę polsko-bolszewicką w roku 1920. Usunięto jedynie jeden z dwóch kiosków. Natomiast bez śladu, w czasie nocy, pod czujnym okiem patrolu ORMO zginęły wpuszczone w przeddzień turnieju karpie, które w potyczkach obu miast miały grać ważną rolę Wtedy następne karpie w ciągu 4 godzin sprowadzono ze stawów pod Oświęcimiem. Nikt nie wszczął w tej sprawie dochodzenia. Takie to było pilnowanie. Żywiec natomiast przegrał z kretesem. Nie pomogły starania zespołu Beskidy i zatańczenie w strojach łowickich wypożyczonych z Tarnobrzega tańca łowickiego. Nie pomógł też koncert orkiestry kameralnej, który oprócz licznej reprezentacji na tzw. wizji, spreparowany był przez inżynierów dźwięku ze strzępków nagrania kilkuosobowej reprezentacji tego zespołu. Kilka osób wykonywało utwór a stół mikserski ze swymi efektami wypełnił muzyczną pustkę stworzoną prze niezbyt muzykalnych wykonawców. W Łowiczu ekipa reprezentująca Żywiec pod kierunkiem Adama K. była pijana i przegraliśmy z kretesem wszystkie konkurencje sprawnościowe tamże.

Po przegranej kilkakrotnie Żywiec odwiedzała pani Iwona K. spikerka telewizyjna programu drugiego i realizatorka turnieju „Wiem wszystko”. Namawiała mnie, reprezentując swojego szefa – Andrzeja Z., wielokrotnie obiecując nie tylko wcześniejsze zapoznanie się z zadawanymi pytaniami ale i odpowiedziami. Sukces reprezentanta Żywca miał być „osłodą goryczy porażki w Telewizyjnym Turnieju Miast. Podziękowałem pani Iwonie. Propozycję przyjął znany samorządowiec Antoni S. Teleturniej wygrał.

p.s.
Nie był to jednak finał całego przedsięwzięcia. Początkiem 1997 r. telewizja zorganizowała w Bełchatowie spotkanie wszystkich miast turniejowych z roku 1996. I w tym przedsięwzięciu drużyna Żywca doznała porażki już na drugim etapie współzawodnictwa. Przyczyną tego był fatalny stan techniczny wrotek zabezpieczanych przez Urząd Miejski w Żywcu, które w trakcie biegu rozpadły się zagrażając zdrowiu reprezentującej Żywiec zawodniczki. I tak to się działo w tamtych czasach.

Włodzimierz Zwierzyna

 (zdjęcia z zasobów Stowarzyszenia Kulturalnego "prowincja): www.srubka.zywiec.org.pl/?p=pg_tambylismy&lact=view&lid=36



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu