prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Pokorne ciele...


2016.08.27 Projekty Społeczność

Znane wielu Polakom przysłowie o potrzebie spolegliwości jakby ilustruje nasz dzień powszedni. To wskazówka, dla tych, którzy chcą osiągnąć wyłącznie dla siebie indywidualne profity. Ile wspólnego z moralnością ma bezwarunkowe dążenie osiągania własnego sukcesu? Wiem jednak, że osoby, którym wydaje się, że ich poziom wiedzy osiągnął w ich mniemaniu wystarczający pułap, za wszelką cenę i we wszystkich możliwych kierunkach pragną się „sprzedać”. Gdzie jednak pozostaje przestrzeń określana lojalnością? A pytanie zostaje bez odpowiedzi.

Wiadomym jest jednak, że w chwili osiągnięcia granicy własnych możliwości intelektualnych, bądź uczestnicy własnych aktywności dojdą do wniosku że źródło swej edukacji i aktywności jest niewystarczające, porzucają tenże przystanek dla osiągnięcia nowych, bardziej intratnych pozycji. I nie obywa się ten proces bez korzyści na rzecz samego uczestnika wyścigu szczurów. Niechże im wydaje się, że osiągnęli już swój intelektualny „eden”. Nie zamierzam nikomu przeszkadzać w tych ponurych zawodach. Koniecznym jednak, aby w takich przypadkach uświadamiać prowadzącym to działanie, że oprócz faktu bycia hipokrytą, nic nie wynika. Moi rodzice ale i wychowawcy zawszy podkreślali, że bardzo ważną życiową postawą jest lojalność. Coraz częściej słyszę, że gdybym zrezygnował z tak ostrego postrzegania postaw ludzkich, powróciliby do mnie dawni „przyjaciele”, a ci którzy pobywali w Klubie „śrubka” odzyskaliby własną (jednak moim zdaniem) pozorną świetność działania. Okresowo zauważałem zjawisko nagłego przybywania i dość szybkiego „odchodzenia” od Klubu „śrubka”. W sytuacjach znudzenia aktualnymi propozycjami, naraz znajdują się coraz to nowi kreatorzy własnej aktywności, pragnący podczepić się pod płynący statek „Klub śrubka”. Ale to były czasy realizacji ambitnych celów edukacyjnych i wychowawczych.

O tym też zjawisku, przed wielu laty śpiewał, również w Klubie „śrubka”,  Wojciech Młynarski. Ale z powodu na dość jednoznaczne sformułowania tej piosenki, nie będę ich cytował. Mógłbym znaleźć się w gronie oskarżonych o znieważenie. Bardziej rozgarnięci intelektualnie domyślą się, a ci których nie stać na przemyślenia zostaną w obszarze emocji i niedomówień. Być może stopień niepewności spowoduje wzrost ciśnienia krwi lub niepokój w psychicznej strukturze tychże aktywistów. Postawy te są bardzo powszechne i coraz to nowe projekty restrukturyzacyjne w sferze życia społecznego i aktywności kulturalnej skłaniają osoby nie posiadające dogłębnej wiedzy humanistycznej do traktowania swej aktywności jako przyczynku do swego indywidualnego awansu zawodowego, społecznego czy politycznego. Brak jasno postawionych reguł funkcjonowania lokalnej społeczności, powszechna hipokryzja jako wzorzec postępowania sprawujących władzę, pobieżny czy wręcz przedmiotowy sposób traktowania przynależności do grup wyznaniowych i społecznych, to przyczynek do pogłębiania degradacji życia lokalnej społeczności.


Trudno więc prowadzić działalność wychowawczą zaplanowaną w długim horyzoncie czasowym w tak magmowatym systemie wyznawanych wartości. W pełni realizowany relatywizm moralny rozbija wszelkie, ustalone systemy wartości, kolejne progi doskonalenia siebie i wychowanków. Tak jest prościej i łatwiej. To nic, że efektem tej ułomnej pseudopedagogiki są akty agresji i wandalizmu. Przecież niemal wszyscy są uczestnikami tego procesu, a więc realizatorzy „wychowania na skróty” nie spotkają na swej drodze żadnych oporów społecznych. Wszyscy niemal przystali na powszechny wyścig szczurów zobowiązując niemal wszystkich do  bezwzględnego przestrzegania braku reguł życia społecznego. Powszechna przepychanka, wszechobecna agresja wywołuję tożsame reakcje dotychczas nie uczestniczących w tym procesie. Wszyscy narzekają na powszechną agresję nie zauważając, że często własnymi postawami wynikających z reguł (częściej z ich totalnego braku) „neoliberalnej gospodarki” agresję taką wśród swoich najbliższych, kreują.

I najważniejsze w tym postępowaniu jest osiąganie własnych celów bez względu na społeczne uwarunkowania i moralne konsekwencje takiego postępowania. Ważny jest indywidualny sukces bez względu na brak wiedzy i umiejętności w zakresie spełnianych obowiązków. Trzeba być spolegliwym wobec własnych pryncypałów. Postawa taka zawsze się opłaca w systemie plemiennych uwarunkowań i obowiązku służenia jedynie „swoim” na czele z wszechmocnym guru tej wspólnoty. Bo dotąd mechanizm ten będzie funkcjonował, dopóty „guru” będzie mocny swoimi układami i bezwzględnością. A przecież wierny lud zawsze spełni swój obywatelski obowiązek i w obszarze powszechnego bezładu wybierze „swego” spełniającego nasze potrzeby „świętego spokoju”, namiestnika.

Życzę więc wszystkim osobom ogarniętym marazmem współczesności, aktu refleksji i przebudzenia. W innym przypadku w chwili osiągnięcia indywidualnej „ściany” ….?

Włodzimierz Zwierzyna

 



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu