prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Póki my żyjemy...


2017.01.27 Projekty Społeczność

Nie mam zamiaru cytować naszego hymnu narodowego w części bądź w całości. Świat papierowej prasy współcześnie coraz częściej zostaje zastępowany innym źródłem informacji, jakimi są coraz to liczniejsze portale internetowe. Obserwując ich aktywność portale te jakby mimowolnie przejmują wcześniej stosowaną w papierowych wydawnictwach taktykę cenzury.

    Wydana historia kultury na żywiecczyźnie oparta na informacjach prasowych, głównie tamtego okresu jest jedynie dla mnie obrazem kultury malowanym doniesieniami prasowymi „słusznymi dla władzy” zatwierdzonymi wcześniej przez polityczne wytyczne plenów. Współcześnie, ten wielokrotnie krytykowany model z zaprzeszłych czasów, w wyniku wielu przekształceń,  nie zmienił mechanizmu funkcjonowania selekcji wiadomości. Jedynie słuszne uwarunkowania polityczne ludowej władzy zostały zamienione również na jedynie słuszne dla lokalnych koterii i grup nacisku ukryte w zleceniach na reklamy prasowe.

         W tym niezwykle burzliwym okresie rozwoju ludzkości w globalnym świecie, od pewnego czasu rozwija się nowe narzędzie powszechnej i w miarę niezależnej komunikacji. Wynalazek internetu dostarcza nam możliwość dostępności do różnorodnych informacji. Lokalne witryny internetowe z wytrwałością godnej lepszej sprawy sięgają do kreowania współczesnej wirtualnej rzeczywistości. Na tych stronach znajdują się informacje niepełne często kłamliwe, pomijając cały obszar kłopotliwych dla siebie informacji, w myśl twierdzenia – „kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą”.

     Nieokiełznana chęć kreowania rzeczywistości poprzez lokalne media sprawia wybiórcze przekazywanie wiedzy o aktywności mieszkańców. W przypadku opisywania sfery zwanej kulturą samorządową lokalne media stosują mechanizm doboru informacji na równi z sensacjami policyjnymi czy miejscowymi „aferami” lokalnych elit. Brak jest rzeczowych komentarzy dotyczących aktywności kulturalnej, zagrożeń degradacji intelektualnej wobec dość niefrasobliwego modelu kultury samorządowej w całym kraju. Brak merytorycznej wiedzy i wynikającej z tego faktu refleksji w kształtowaniu obszaru aktywności intelektualnej stwarza pozory nieomylności twórców wydarzeń kulturalnych. Trzeba pamiętać aby zarówno w procesie tworzenia wydarzeń kulturowch jak i w opisywaniu tychże niezbędnym jest zasób wiedzy nazywany od pewnego czasu "kapitałem kulturowym". W przeciwnym wypadku będziemy posługiwać się formami zbliżonymi do bełkotu.

    Chcielibyśmy, aby rzeczywista aktywność kulturalna mieszkańców była rzeczywistym odzwierciedleniem społecznego kapitału kulturowego. Z dużą wytrwałością i wbrew panującej modzie, staramy się proponować rozwiązania niszowe kreujące „nasze miejsce magiczne”.

    Niektórzy, aktywni kreatorzy wirtualnej przestrzeni współczesnej lokalnej społeczności czynią wszystko, by nasza obecność w lokalnym świecie mediów była zniekształcana lub zakończona. Jakżesz te działania przystają metodologii stosowanej współcześnie przez środowiska polityków. W tej sytuacji wolimy stosowane dotychczas milczenie niż przekłamywanie, chociaż nie jesteśmy zwolennikami „mniejszego zła” tak usilnie kreowanego przez medialnych hipokrytów. Szkoda tylko, że aktywiści rynku prasowego zapominają, o swej służebnej roli wobec czytelników, współmieszkańców naszej małej ojczyzny, często nie zdających sobie sprawy z faktu dość powszechnej manipulacji, i w sposób zupełnie odmienny od relacji funkcjonujących w czystych rynkowych rozwiązaniach.

I jeszcze jedna, niedostrzegalna przez decydentów sfera działalności informacyjnej. To wszechobecny internet. W tej powszechności z jednej strony dostrzegam zagrożenie szumu informacyjnego, z drugiej zaś możliwość rozrywania systemu dominacji jedynie słusznych prezentacji.

 Ale na razie kreatorzy współczesności działają w myśl hasła "póki my żyjemy" ... będzie po naszemu.


Włodzimierz Zwierzyna



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu