prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Charakterystyka osobowości (cz.3)


2017.10.07 Projekty Społeczność

Wrodzony instynkt wyodrębniania się drzemie do dziś dnia w tym dawnym gnieździe zbójników i jemu to może zawdzięczamy tę wspaniałą odrębność kultury żywczan, nad wyraz obrazowej, soczystej i rubasznej mowie, często w przepięknym, nie mającym sobie równego wśród okolicznych mieszczan stroju, w zwyczajach i obyczajach, przechowanych wiernie z pokolenia w pokolenie.

    Dość wiernie obyczaje i zależności pomiędzy mieszkańcami opisuje Mieczysław Rybarski w artykule „Scupoki” zamieszczonym w XXVI numerze „Ziemi”:
„Zaiste tylko wielka wiara w siebie, w swoją odrębność i wartość, tylko tkwiący głęboko w upartej naturze żywczanina konserwatyzm i odporność na wpływy zewnętrzne zdolne były przekazać czasom dzisiejszym tyle ciekawych przeżytków z „Rudzy”, czy z „Pod Góry”. Tak np. żywczanin niechętnie emigruje najrzadziej z żywczanką się żeni, stąd rody żywieckie szeroko się rozmnażają. Zaś, „rozeznać się pośród takiej mieszaniny, brali różne przydomki, od jakiej zalety lub wady”, jak Dobrzyńscy w „Panu Tadeuszu”. A więc mamy tu rozmaitych Studenckich: Kyzów, Igłów, Igiełków, Rychlików i Strzylaców; Miodońskich: Bartoszków i Hypaców; Jeziorskich: Burych, Bańków i Graców; Rybarskich: Kolebianków i inn.” (12)

    „Dziejopis” A.Komonieckiego stanowił dla wielu mieszkańców odniesienie historyczne w kształtowaniu własnej świadomości i postaw. Andrzej Komoniecki, jak się zdaje jako wprawny kronikarz robi, co nieco, aby uczynić z opowieści i plotek, okruchów, faktów w końcu, znaczącą część miejscowego czy raczej miejskiego „folkloru”.

        Książę oświęcimski Jan, do którego należała Ziemia Żywiecka, uznawał się za lennika króla czeskiego Jana Luksemburczyka. Prawdopodobnie z tego powodu na ziemiach książąt oświęcimskich pojawili się zwolennicy nauki Jana Husa. W latach 1420-1428 w Żywcu przebywali husyci. Miejscem ich zgromadzeń był Kościół Św. Krzyża. (13)

    W "Dziejopisie Żywieckim" pod datą 1639 roku Andrzej Komoniecki wspomina, że w tym czasie obrali oni sobie pod Grapą miejsce na cmentarz, gdzie pochowano kilka osób, ale zaniechano tego w chwili, gdy otworzyły się dla nich możliwości powrotu na Śląsk. W zapisie z 1709 roku możemy znaleźć informację o śmierci luteranina mieszkającego w Żywcu. W związku z jego wyznaniem pochówek odbył się wieczorem za miastem w okolicy Sporysza. Ta krótka informacja o pogrzebie świadczy o niezbyt przychylnym stosunku miejscowej ludności do innowierców. Niestety niechęć do "innych" pozostała w świadomości autochtonów aż do obecnych czasów. (14)

     W kontekście tych wydarzeń nietrudno będzie nam zrozumieć, że pewne postawy pokutują po dziś dzień. Niemniej, co wynika z kroniki, bo o niej mowa, Żydzi mogli czuć się cały chyba czas zagrożeni, iż staną się odpowiedzialni za śmierć lub zniknięcie jakiegoś dzieciątka, że zostaną oskarżeni o profanację hostii, że staną się czarownikami w oczach miejscowej ludności, (cyrulik żydowski, czy parszystwo żydowskie w postaci doktorki Natówny), że staną się sprawcami pozbawienia kogoś „przyrodzenia niewstydliwego męskiego”  w końcu, a co najtragiczniejsze, że staną się sprawcami kradzieży rowerów i hulajnog. Niewykluczone, że prawie każde niewyjaśnione zabójstwo rzucało podejrzenie na Żydów. Dziś jednak pozostają domysły, które skutecznie podsycają opisy żywieckiego kronikarza. (15)

     Znany etnograf S.Udziela w rozprawie p.t. „Górale od Żywca” surowo ich osądza: „Góral tutejszy jest pracowity, ale chciwy, nieużyty, lubi pić, a o byle drobnostkę procesuje się z sąsiadem do upadłego. Łakomy na cudze, kradzieży nie uważa za złe” (str.155).

     Jeśli chodzi o żywczan, Mieczysław Rybarski w dalszym ciągu swego artykułu charakteryzuje ich osobowość jako ludzi trzeźwych i wyrachowanych pełnych realizmu życiowego. Są oni na grosz czuli, tym więcej, że brak im jest wielkiego rozmachu, ryzykownej przedsiębiorczości i rzadko tylko do większej fortuny dochodzą. Być może warunki życia nietrudne, obszerna i urodzajna kotlina, pomyślne stosunki handlowe, przywileje dawnych włodarzy miasta, brak konkurencji Żydowskiej nie pozwoliły rozwinąć w szerszej mierze inicjatywy  i ryzykanctwu.

    „Żywczanin myśli, ale nie na dalszą metę, pracuje czasem ciężko, ale nie intensywnie. Łączy w sobie dużo cech człowieka zasiedziałego i do wygody przywykłego. A jednak ten życiowy realizm, że nie powiem – materjalizm, trzeźwe wyrachowanie i kwietyzm nie zdołały w nim zagłuszyć czającej mu się w żyłach bitności, zadzierżystości  i niepodległości ducha”. (16)

     W postępowaniu żywczan dostrzec można było zarówno dośrodkowe jak i odśrodkowe skłonności, o których możemy przeczytać:

...”Żywiec rozsławiały na całą Galicję i „Głodomerię” nie tylko wędliny pieczywo i piwo z arcyksiążęcego browaru, ale także przywilej królowej Konstancji, żony Zygmunta II, zabraniający Żydom osiedlać się w tym sławetnym grodzie, którego granice wydawały się być powikłane z okolicznymi gminami Isep i Zabłocie, jak chyba w żadnym innym mieście Polski. Nawet w owych czasach nie wszyscy zdawali sobie sprawę, że park, zamek i dyrekcja dóbr, to już nie był Żywiec (17) tylko Isep, należący później do gminy Zabłocie, natomiast dworzec kolejowy to nie było Zabłocie, tylko właśnie Żywiec, żeby trudniej było zgadnąć”. (18)

    Starsi mieszkańcy Żywca wspominali:"... Dom należał do Żywca, ale ogród za nim, do Ispu”. (19) Dlaczego tak komplikowano sobie życie? Ano, dlatego, że na Ispie mieszkali Żydzi. W Żywcu Żydów nie było. Z dworcem również i opisujący miasto autorzy nie mogli sobie poradzić, gdyż decyzją Rady Miejskiej Żywca, był onw Zabłociu.

     Mniejszość żydowska, zamieszkująca tereny Żywiecczyzny, oddziaływała na ludność autochtoniczną nie tylko ekonomicznie, ale także kulturalnie. Wzrost ekonomiczny części żydowskiej populacji, a co za tym idzie wzbogacenie się miejscowej ludności poprzez organizowanie nowych miejsc pracy, pozwalał na podniesienie poziomu umysłowego całej społeczności. Takim przykładem może być założenie przez Żydów szkoły powszechnej w Zabłociu. Wybudowano ten okazały budynek w pobliżu synagogi już w 1874 roku. Uczęszczały tam nie tylko dzieci żydowskie, ale i chrześcijańskie. (20)

                                                                                                                                                 (Włodzimierz Zwierzyna)

(cdn)

 

12) Mieczysław Rybarski, Scupoki, Ziemia, R.XXVI, 1936r, nr 1, s.33.

13) Internet: http://zywieckz.republika.pl/zydzi.html

14) Internet: http://zywieckz.republika.pl/zydzi.html

15) Ireneusz Jeziorski, Baśń o mordzie, artykuł nie publikowany, w maszynopisie, 2001 r. s.14.

16) Mieczysław Rybarski, Scupoki, Ziemia, R.XXVI, 1936r, nr 1, s. 32-33.

17) Habsburgowie mieszkali jednak w Żywcu, o czym do dzisiaj tak się mieszkańcy chwalą.

18) Władysław Midowicz: W miasteczku krynolinek i starych pierników. w: Karta Groni nr s.186.

19) Fragmenty wspomnień Władysława Zyzaka 1894 – 1986, w; Karta Groni XXX, TMMŻ 1999, s. 221.

20) Rafał Caputa, Ireneusz Jeziorski, Z dziejów Żydów na Żywiecczyźnie – Okruchy pamięci,

 Wydawnictwo Kuria Prowincjonalna Zakonu Pijarów, Kraków 2000, s. 63-63.



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu