prowincja
stowarzyszenie kulturalne

Przedwyborcze manewry...


2018.09.14 Projekty Społeczność

Żyjemy w czasie, który obietnice i marzenia stawia na czele oczekiwań mieszkańców Żywca. Ostatnimi czasy byliśmy świadkami pojedynku słownego pomiędzy dwoma kandydującymi do funkcji burmistrza w Żywcu: panią poseł Małgorzatą Pępek i obecnie nam panującym burmistrzem Antonim Szlagorem. Sprawa dotyczyła, ich zdaniem niezwykle odkrywczego projektu, karty mieszkańca. I nie byłoby w tym fakcie nic dziwnego, gdyby... Ale o tym w dalszym ciągu moich rozważań.

     Antoni Szlagor w swej wypowiedzi  na swojej stronie facebooku  informuje, że  "Wspólnie z Grupą Lew S.A. - właścicielem marki „Samorządowy Program Lojalnościowy” od kilku miesięcy opracowujemy tzw. „Samorządowy Program Lojalnościowy”. Program ten ma na celu wsparcie lokalnej przedsiębiorczości, sprawną komunikację z mieszkańcami i realizację celów samorządu, wprowadzenie udogodnień dla mieszkańców oraz rozwój w kierunku inteligentnego miasta. W ramach tego programu planowane jest wprowadzenie tzw. Karty mieszkańca, która będzie dodatkowym narzędziem i udogodnieniem. Prace nad tym programem pragniemy zakończyć do końca tego roku, a jego wdrażanie rozpocząć od początku roku 2019.
Udogodnienia te będą przeznaczone dla osób, które są mieszkańcami Żywca, i które płacą w Żywcu podatek dochodowy od osób fizycznych oraz osób pozostających na ich utrzymaniu. Firma, z którą współpracujemy przy wdrożeniu tego projektu realizowała podobne działania dla takich miast, jak Częstochowa, Oświęcim czy Giżycko. Te rozwiązania są sprawdzone, nie będzie więc eksperymentów, a konkretne działania, które w innych miastach po prostu się sprawdziły."

    Szkoda, że dopiero w trakcie kampanii wyborczej burmistrz ujawnił szczegóły "tajemniczych działań"  jego administracji.

    I być może jeszcze długo żylibyśmy w niewiedzy, gdyby o tym kilka dni wcześniej nie poinformowała wyborców o podobnym w treści, pomyśle kandydatka na burmistrza pani Małgorzata Pępek. W jej oświadczeniu czytamy:  "„Szanowni Państwo, jedna z moich propozycji jako przyszłego burmistrza miasta Żywca to Żywiecka Karta Mieszkańca.
     "Będzie to dokument (plastikowa karta oraz aplikacja mobilna), uprawniający mieszkańców miasta Żywca do wielu rzeczy. Przede wszystkim, na podstawie takiej karty będzie się można na podstawie bardzo ulgowych cen biletów poruszać autobusami komunikacji miejskiej. To również element walki ze smogiem.
Na podstawie karty będziecie Państwo mieli możliwość skorzystania z rabatów na bilety wstępu na wszelkie wydarzenia kulturalne, sportowe i imprezy, organizowane lub współorganizowane przez miasto Żywiec. Wstępy na basen, na zajęcia w klubach, wynajem sal sportowych, wydarzenia w Miejskim Centrum Kultury – będą dla mieszkańców Żywca tańsze.  Żywiecka Karta Mieszkańca będzie również oferować pakiet zdrowotny – badań profilaktycznych z zakresu m.in. onkologii i spirometrii, związanych z zanieczyszczonym powietrzem. To tylko wybrane propozycje. Zniżki i rabaty chcę również wynegocjować u partnerów komercyjnych Żywieckiej Karty Mieszkańca”
– napisała posłanka.

    Prezentowane pomysły kandydatów na burmistrza zawierają w swej konstrukcji element promowania faktu płacenia podatku i zamieszkiwania miasta Żywca.

    I nie byłoby w tych oświadczeniach i wymianie informacji na temat podkradania pomysłów przez kandydatów na burmistrza nic szczególnego w kampanii wyborczej, gdyby podobne, aczkolwiek współcześnie trudnymi do zaakceptowania propozycje, zaordynowała  historyczna właścicielka Żywca, królowa  Konstancja. i możemy je zacytować z historycznych dokumentów dziejów miasta Żywca.

    W historycznych zapisach dotyczących premiowania  zamieszkiwania miasta możemy wyczytać premiowanie tego faktu i eliminowania z tych możliwości "obcych".

    "Strój żywiecki związany jest nie z regionem, ale z jednym tylko miastem i jego mieszkańcami – żywczanami. Jest on reliktem stroju stanowego mieszczańskiego, który dzięki szczególnym okolicznościom zachował się, ale nie zmieszał się z góralskim strojem ludowym. Złożyło się na to przede wszystkim wielkie przywiązanie do tradycji, a nawet konserwatyzm tutejszych mieszkańców. Do tych okoliczności należy również już od wieków znana niechęć żywczan do wszystkich „obcych”, czego najlepszym dowodem jest tak wiernie przestrzegany jeden z artykułów „Ordynacji królowej Konstancji” z 1626 r., nakazujący wygnać z miasta wszystkich obcych, a osobliwie Żydów. "(1)

    Królowa Konstancja zasłynęła tym, że w 1626 r. wydała zakaz osiedlania się w granicach Żywca Żydów . Nigdy nie zniesiony i przestrzegany nawet dwa czy trzy wieki później spowodował, że w obrębie miasta nie zamieszkała ani jedna żydowska rodzina. W przeciwieństwie do okolicznych wiosek (a dziś dzielnic) – Sporysza , Ispa czy Zabłocia ...

    W 1626 roku królowa Konstancja wydała ordynację dla Żywca, która uporządkowała dotychczasowe nadania i przywileje oraz określiła prawodawstwo miejskie. Przyniosło to szybką poprawę stosunków wewnętrznych i przyspieszenie rozwoju gospodarczego.

    Wprawdzie w obu zacytowanych przypadkach, w prostym przełożeniu nie widać wspólnych cech izolowania się społeczeństwa od zewnętrznego świata, to intencje są zgoła wspólne. To my jesteśmy gospodarzami tego miasta i to my decydujemy komu tu się lepiej żyje. Szkoda tylko, że oferowana karta nie będzie w sferze np. kultury weryfikowała wszechobecną chałturę od prawdziwej sztuki. Ale to pochodna przemilczanego w tej kampanii niskiego poziomu kapitału kulturowego mieszkańców, a przede wszystkim ich reprezentantów.

    Problemem współczesnych propozycji premiowania faktu życia w Żywcu jest równocześnie zaprzeczeniem otwartości Żywca i Żywiecczyzny na ruch turystyczny. Bo jakże czuł będzie się turysta, któremu na każdym kroku uświadamiać się będzie wyższość mieszkańców Żywca nad przybywającymi do tego grodu turystami. Działania te świadczą o braku jakiegokolwiek pomysłu na rozwój regionu turystycznego, co w zestawieniu z degrengoladą komunikacją, w sposób przejrzysty eliminują te ziemie z procesu rozwoju ekonomicznego. W myśl znanego ludowego przysłowia: "Bo nie ważne co je twoje, ale ważne moje". To może być mottem niejednego kandydata ubiegającego się o fotel radnego samorządowego, wójta czy burmistrza.

1) Andrzej Komoniecki, Chronografia albo Dziejopis Żywiecki, Żywiec 1987, s. 11 – 13.

 

(Włodzimierz Zwierzyna)



Udostępnij
Dodaj komentarz
Zobacz inne artykuły na naszym blogu